sobota, 26 marca 2011

uśmiech

zawsze, gdy idę ulicą, uśmiecham się. nawet, jeśli nie mam powodów do radości.
uśmiecham się tak, że aż bolą mnie policzki.
na wszelki wypadek.
bo jeśli bym cię przypadkiem spotkała, to chciałabym, żebyś myślał, że jestem szczęśliwa.
że moje życie rozkwita.
możesz mieć pewność, że jak zobaczysz mnie kiedyś, moja radość będzie ogrzewać twoją twarz.
niczym słoneczko.

tak, możesz mieć pewność.
ale nie masz pewności, czy mnie spotkasz. nie mam pewności, czy ciebie spotkam.

może to i lepiej?
ale, powiedz mi tylko, czy czasem myślisz sobie, przechodząc w pobliżu mojego domu,
czy aby przypadkiem się nie spotkamy?

jak przejeżdża autobus, patrzę w jego okna i szukam twojej twarzy.
(uśmiechając się, jak szalona)

Brak komentarzy: