tak bardzo się zatraciłam, że aż boję się, że całkiem zniknę.
wsiąkam w czasoprzestrzeń.
ciągle jest mi zbyt mało, zbyt daleko. (ale nie mam ochoty przestać.)
dni uciekają mi jak sekundy, gdzieś między palcami, niezrozumiale dla mnie.
tak nagle, bez pardonu. po prostu się dzieje. po prostu jest. i ja chcę, by było.
chociaż rozum wątpi w słuszność myśli.
podszyty niepewnością zegar wciąż chce wybijać godziny wieczorne.
zegar nie lubi słońca.
zegar marzy o księżycu.
i lubię ten stan. mimowolnie. mimo wszystko.
tu nie ma miejsca na niepewność. moją głupią niepewność.
moją głupią fascynację. moją głupią potrzebę.
myślenie życzeniowe. 24 godziny na dobę. i po co?
panie i panowie, ogłaszam nadejście wiosny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz