niedziela, 15 maja 2011

czyżby.

jestem tak strasznie zmęczona.
dzień zlewa się z nocą.
błądzę  między snem a jawą.
tak nie można. kiedy się wreszcie tego nauczę?

mów! krzycz! krzycz! krzycz! niech przemówią oczy, usta, ciało!
nie można milczeć o wszystkim. nie można milczeć o tym. nie można.
nie chcę milczeć.
muszę mówić. nie potrafię...

tyle się dzieje, a mam wrażenie, że wszystko stoi w miejscu.
nieruchomo.
zaczynam się obawiać, że to, o czym marzę nigdy się nie zdarzy.
nigdy nie usłyszę. nigdy nie zobaczę.
niewidoma i głucha iskra na końcu sznurka. tak nieodporna na wiatr.

i nikt nie wie nic. co za ironia.
dookoła pełno jej. tętni. żyje. niestabilna i porywcza.
a nikt nie zauważył.

wczoraj nie widziałam fajerwerk.
nie widziałam, ale słyszałam.
czyżby nadzieja?

Brak komentarzy: