Zastanawiałeś się kiedyś, drogi czytelniku, co się dzieje z porzuconymi zabawkami?
Gdzie wylądowała rozdeptana armia żołnierzyków? Gdzie się podziały pluszowe misie bez jednego oka, których nikt już nie chciał przytulać?
Dzieci nigdy nie były ich sojusznikami. Obcinały lalkom włosy, zdzierały z nich sukienki, bezwstydnie nazywając to ZABAWĄ.
Kto mógł przypuszczać, że wszystkie zabawki nocą ożywają? Porcelanowe księżniczki bez rąk i nóg płaczą wtulone w ramiona wiernych przyjaciół, karmazynowych klaunów i rycerzy z papieru. Bezsilne i upokorzone przez małe, rozkoszne dziewczynki i słodkich, sadystycznych chłopców. Zakurzone, pluszowe misie zaciskają łapki. Rozsypane niedbale klocki szukają zaginionych, poupychanych po kątach, braci. Koń na biegunach wylizuje rany. A pęknięta piłka leży bez ducha. Jej się nie da już uratować.
W końcu jednak nadchodzi dzień, w którym wszystkie zabawki zostają uratowane. W kartonowych pudłach, niczym w grobach, są przewożone śmieciarką pełną nadgniłych odpadów na wysypisko śmieci. Tam mogą odetchnąć, odpocząć od koszmaru, jaki przeżywały i odtańczyć taniec wolności.
Każdego roku, tej samej nocy, odbywa się wielki bal. Bal zranionych, zgorzkniałych zabawek. Sabat trwających w morderczym uścisku. Czarownice z ponadrywanymi nosami śpiewają złowrogie pieśni do księżyca. Przeklinają w nich te demony, te małe, krwiożercze bestie, które skazywały je na cierpienia. Ołowiane żołnierzyki zapijają smutki, pijąc ze swoich hełmów wodę deszczową, dopóki nie padną na ziemię z przesycenia. To pomaga zapomnieć i łagodzi ból. Całe dynastie porcelanowych piękności wykrzykują obelgi i klątwy przeciwko tyranii małych dzieci.
Zabawki jednoczą się. Tworzą armię. Silną, niepokonaną. Planują atak. Słodką, jak krew zemstę. Pewnego dnia uderzą, odpłacą się za całe zło, jakiego doznały.
Ostrzegam cię, drogi czytelniku, bądź dobry dla swoich zabawek, żeby nigdy nie chciały zrobić ci krzywdy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz