pamiętam dni, kiedy marzyłam o ciszy. pamiętam noce, na które czekałam bez pamięci, bo przynosiły nowy spokój, nowe rozkwitanie duszy.
dzisiaj męczy mnie samotność. jakbym była wygnańcem. jakby moja dusza nie mieszkała już w moim ciele.
nie znam swojego miejsca.
każdego dnia oglądam ten sam widok z okna, patrzę na tą samą ulicę, widzę tych samych ludzi. moje oczy się naoglądały, uszy nasłuchały, stopy nachodziły. znam każdy smak i zapach, a mimo to wszystko wydaje się inne, obce. nie czuję się tu dobrze.
nigdzie nie czuję się dobrze.
zobojętniałam na krzyk i gwar miasta. śpiew ptaków mnie drażni. słońce razi. chmury przerażają.
mam pustkę w sobie. nie umiem opisać tej pustki. słowa mi się pogubiły.
marna egzystencja bez celu i bez planu.
nie mam o czym mówić, pisać, myśleć. nie mam czego czuć.
bo komu mam czuć? komu mam mówić? komu pisać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz