betonowe oczy mnie obserwują.
przystanęłam.
jest tu kobieta w czarnym berecie.
chyba jej zimno.
ktoś znika za zakrętem
i pojawia się ktoś.
betonowe oczy mnie obserwują.
zastygłam.
przyszedł mężczyzna w brązowym płaszczu.
uderzył kobietę w czarnym berecie.
ściana kościoła wykrzywiła
twarz z niesmakiem.
betonowe oczy mnie obserwują.
zamarłam.
kobieta w czarnym berecie upadła posłusznie.
mężczyzna w brązowym płaszczu zamienił się w kamień.
cóż za absurd! - pomyślałam.
- przecież kamienie coś czują?
betonowe oczy mnie obserwują.
pobladłam.
kobietę w czarnym berecie kołysze dobra ziemia.
nie umie ruszyć palcem.
mężczyzna z kamienia rozrzuca
szydercze uśmieszki dookoła.
betonowe oczy mnie obserwują.
uciekłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz