do roześmianych wrót pogańskiej bohemy mnie zaprowadź
tej nocy.
wśród ciemności czystej, jak skóra dziewicy
dotykaj, rozpalaj, uwolnij
- i karm mnie zmysłowo dymem z papierosa.
plugawą dłonią obedrzyj ciało z niewinności,
grzesznie nasyć winem rozedrgane wargi
wydobądź ze mnie jęki pierworodne.
zedrzyj resztki dnia bożego
uwiedź mnie bezczelnie, kazirodczo, dziko
niech bucha ogień piekła na myśl o naszym spotkaniu.
pragnij mnie szyderczo, egoistycznie obezwładnij.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz