poniedziałek, 14 listopada 2011

długie, zimne, listopadowe wieczory wydają się nie mieć końca.
ciągną się bezdusznie. a moje dłonie są takie zmarznięte... przeraża mnie lodowatość, która ode mnie bije.
gdybym była gwiazdą filmu, pewnie przechadzałabym się zaludnionymi ulicami miasta tętniącego życiem. ale to nie jest hollywood, tylko kalisz. mały i samotny.
chyba wyrosłam z bycia małą, głupiutką dziewczynką.
nauczyłam się dostrzegać naturalizm świata.

Brak komentarzy: