jeden i dwa.
dwa się garbi, pełna niepewności i lęku. nie ma twarzy, głowę ma pochyloną.
jeden wyciąga szyję do nieba. pewna siebie i dumna. smukła, radosna jedynka z głową w chmurach.
takie jest życie, kochanie. zawsze jest jakieś tak i nie. musi być. rozdarcie jest częścią rzeczywistości. rzeczywistości, która nie jest zła. jest realistyczna, żywa. nie mamy na nią wpływu, mimo że próbujemy wierzyć, że można coś zmienić.
myśli krążą wokół małych rzeczy. małych rzeczy, które przez pryzmat nadziei stają się wielkie, jak drzewa.
niestety, to, co się stało już się nie odstanie.
raz obejrzane obrazy zostają w oczach. muzyka brzmi w uszach. smak pozostaje w ustach. dotyk na skórze. zapach tli się w nozdrzach... zmysły nas nienawidzą.
pięć zmysłów utrudnia życie pozostawiając wspomnienia na dnie duszy, która wysycha.
nie chcę ciebie w moich myślach. uciekaj stąd, daj mi spokój.
bo ja nie umiem zapomnieć tego, co się stało. przeszłość jest jak czarny kruk, który przysiada na parapecie i nocą cicho wchodzi do moich snów.
ciekawe, czy łatwo będzie przyzwyczaić się do tego, że nic nas nie łączy?
nic. nabrzmiałe, pulsujące nic, z którego sączy się tęsknota za czymś, na co już nie mam siły.
a może nie mam racji, może okłamuję siebie, żeby znaleźć pretekst, by się uwolnić? pretekst, by uciec?
wiem, że nie ma takich skrzydeł, które by mnie uniosły do góry wraz z pięknymi uczuciami, które przecież istnieją, chociaż tak trudno je znaleźć.
ale może muszę nauczyć się lubić to, co niedoskonałe? pogodzić się z tym, że doskonałość nie istnieje. że zawsze jest jakieś "ale", które w sposób niedorzeczny sprawia, że nawet smutek przychodzi do nas w sposób niezmierzenie śmieszny.
sarkazm i ironia rządzą światem, w którym, goniąc za marzeniami, z niewymuszoną lekkością, potykamy się o własne życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz