- zimno mi - pomyślała, po czym schowała skostniałe palce do kieszeni płaszcza. - a gdyby... - zawahała się. - nie, nie chcę - dodała szybko, sama do siebie. spojrzała z przerażeniem w górę.
niebo spada jej na głowę, nie ma dokąd pójść -czy to już koniec świata?
chmury są szare i lepkie. ma je we włosach, w oczach i w ustach. zaraz się udusi.
przyspiesza, stawia duże, zdecydowane kroki bijąc podeszwami butów w chodnik. coraz szybciej i szybciej. ucieka. - jesteś tchórzem - mówi do siebie - tchórzem
mija kolejne sklepy i ulice, stara się nie rozglądać dookoła. chce zgubić myśli, które ją śledzą.
- nie, nie wolno ci, głupia.
"nie pomyliłem." "chodź tu." "nie wiem, jaką lubisz, więc zrobiłem mocną." "idę."
"po co?" "powinieneś się częściej uśmiechać." "odprowadź mnie." "idź."
wie to od niedawna. wie, więc ucieka. musi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz