środa, 14 marca 2012

wczoraj byłam o jeden dzień dalej od jutra. dziś minie szybko, w przeciągu tylu godzin, co zawsze, nie zaskakując nas, żywych, ani jedną minutą więcej, niż zazwyczaj.
a my wciąż idziemy dalej, nie patrząc pod nogi. zabawnie jest się potknąć i upaść. kwadraty chodnika lubimy pokonywać wolno, jakby nas pieściły. i nieważne, jakie buty, ważne dokąd niosą.
choćby na bosaka przez ogień i szkło - kogo to obchodzi, póki niebo nam sprzyja.
nie ma po co wracać, nie warto stanąć w miejscu. bóg szczodrze nas obdarzył zakrętami życia.
tylko złap mnie za rękę, bo się pogubimy. dawno już wiadomo, że na najprostszej  ulicy najtrudniej się odnaleźć.
pochowały się mapy. na co nam były, skoro i tak nie umieliśmy ich czytać.
błądzimy teraz, stawiając chwiejne kroki.

długo jeszcze mamy zamiar się bać zadać sobie wzajemnie pytanie o drogę, którą idziemy razem?

(a tulipan stoi dumnie, wyprostowany. z szyją na suficie. ani myśli zwiędnąć. widać - szczerze dany.)

Brak komentarzy: