boję się spojrzeć w lustro. tak bardzo nienawidzę swojego odbicia.
chciałabym stać się niewidzialna.
bo zgubiłam siebie. jestem teraz przeraźliwie obca.
wielokrotnie pytam ciało - czyje jesteś. nie poznaję cię. odejdź stąd.
ale ono jest moje, chociaż trudno w to uwierzyć.
nie mam ochoty śmiać się, oddychać, żyć. świat omija mnie łukiem, chyba się mnie brzydzi.
trudno się dziwić, sama się siebie brzydzę.
poczucie własnej wartości już dawno przepadło. marzę, żeby zedrzeć z siebie skórę.
i w każdej sekundzie błagam, żeby to zniknęło.
jestem potworem.
proszę, pomóż mi myśleć, że nadal jestem człowiekiem.
chcę znów dostrzec w sobie człowieczeństwo.
nawet płakać nie mogę, bo wtedy strasznie mnie boli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz