oto kobieta o stu twarzach. zwyczajna, jak deszcz.
skóra słona od potu i miła w dotyku. usta rozchylone. drżą.
ciało niezgorsze, choć nie warte stu twarzy, nie warte choćby jednej. bujne. puchar pełen wina.
trochę nie w pas. obraz claude'a monata na ścianie szopy.
stopy przy ziemi, ani kroku wyżej. prędzej im do piekła, na boso, po ogniu.
ud jej nie odmówią, ma aż nadto. biodra szerokie, mocne.
kawał baby by rzec.
piersi nierówne, prawa sporo większa. duże sutki.
włosy za łopatki, potargane, czyste.
grube ramiona, szyja długa.
silna na tyle, by dźwigać wszystkie twarze.