kobieta o drobnej twarzy mijana w sekundę uśmiecha się do mnie zwyczajnie
czuję, jak przeszywa mnie na wskroś, bez mrugnięcia okiem, aż do purpury wnętrzności
i widzi więcej, niż chirurg, choć nie uczona, ale za to żywa
wie więcej, niż on
bo dostrzegła jarmark świąteczny i starego misia bez jednego oka
stłuczone okulary, zdjęcie matki i ojca, pocałunek ukradkiem
a nawet spojrzenie czułe, w którym łza
aż poszarzałam, bo ona wie nie znając
nawet ten dreszcz głęboko, to żadna dla niej tajemnica
i czuję, że mogłaby ranić, mimo że ręce ma pełne powietrza
na skrzydłach anioła mnie zaniesie w najgłębsze zakamarki piekła
jeśli zechce
więc uciekłam, przerażona, nie udzielając odpowiedzi na uśmiech
nawet na marginesie drogi