niecierpliwe tramwaje lubią uciekać mi sprzed nosa. ja - papieros, a on - dym w oczy. bo jakże inaczej!
mylą mi się kroki. ścieram obcasy na martwych chodnikach, uciekając przed tłumem szarych ludzi,
który mnie osacza.
wsiąkam we wrocław smutnym spojrzeniem
i papierowe łzy... miarowo - o dachy, o okna, o ziemię
prosto z nieba, i- to co oczywiste, tuż nad moją głową.
mój zielonooki potwór i ja.
tylko mnie nie skrzywdź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz