są tak biedni, jak mogą być tylko ci, którzy żyją życiem innym, niż to, które następuje po porodzie i trwa aż do grobu.
w ich snach firany podskakują na wietrze frywolnie. zawsze białe i zawsze z koronki.
niewybredna moda starofrancuska.
och, proszę najdroższego pana! tylko oni wiedzą, że muzyki nie można ignorować.
bo, proszę spojrzeć, jak lirycznie, jak przepięknie gra deszcz o parapety. jak skocznie podeszwy o chodnik!
i, z ręką na sercu przysięgam, jesień to wróg nihilizmu. bo gdzie by nie
spojrzeć, tam trzeba, koniecznie trzeba! uwierzyć i innego wyjścia nie
ma.
oni wierzą.
mimo że czasem kilka słów za dużo... to i tak ręce pełne całej tej WZAJEMNOŚCI.
och, i żeby nikt nie próbował rozdzielać - ani na moment, ani na pół chwili!
ich rąk splątanych w warkocze, aż do ostatniego oddechu.
bo myśli i serca mają podobne.
kulawi artyści nowatorskiego romantyzmu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz