kupujemy nieśmiertelność w szklanych butelkach. wypijamy zdrowie przyjaciół.
kręcimy się chwilę. zapominamy.
a od rana znowu nasza krew raczej rubinowa, niż błękitna.
ale otwieram oczy. zielone. zerkam w brązowe. usta do ust.
i nagle nieśmiertelność nie jest mi potrzebna.
ukochuj mnie mocno.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz