i niby zaraz nowy styczeń. kalendarz tak twierdzi. przynajmniej. a ja mam wciąż takie same rysy.
on ogląda stare zdjęcia i mówi tylko - nie, nie, alutka, to nie ty. tak bardzo nie ty.
a oczy przecież takie same. i usta. jestem z siebie kropla w kroplę ulepiona.
myślę tylko - czy słońce świeci nadal i jak mocno. i czy kartki w albumie aby wszystkie, jak były - są? a wino, wytrawne, nadal stoi w barku - jak stało wtedy?
powiedz mi, daj znać. choćby jednym promieniem.
dzień za dniem, chociaż nie wiem już sama. bo kartek w kalendarzu dawno już nie opisuję.
ale, tak, szczęśliwa żyję i zdrowa.
przekonana jestem, że to wszystko nie działo się po nic. i nic bym chyba nie zmieniła.
jestem przekonana, że ze wszystkich osób, jakie były, są i będą, tylko on jeden - tata - zna całą prawdę teraźniejszości.
bo już nawet nie ja sama.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz