sobota, 1 sierpnia 2015

usiadłam sobie, jak mam w zwyczaju, na taborecie w kuchni. kawa pachnie w dużym kubku.
pachnie pięknie. smak ma gówniany.
nie umiem zrobić dobrej kawy. zawsze czegoś za mało dodam, czegoś za dużo.

tak więc siedzę na tym taborecie. w tej mojej, niemojej, kuchni. piję gównianą kawę i patrzę w lustro. i tak każdego ranka.

dzisiaj się zastanawiam, dlaczego nie pamiętam tej takiej radości
z picia gównianej kawy w kuchni, siedząc na taborecie.


mam gównianą kawę w ustach.


pomarańczowy lakier na moich paznokciach już jest odpryśnięty w stu miejscach.
wczoraj malowałam.
gówniany lakier.

i kawa.


                                                             i ja.

Brak komentarzy: