usiadłam sobie, jak mam w zwyczaju, na taborecie w kuchni. kawa pachnie w dużym kubku.
pachnie pięknie. smak ma gówniany.
nie umiem zrobić dobrej kawy. zawsze czegoś za mało dodam, czegoś za dużo.
tak więc siedzę na tym taborecie. w tej mojej, niemojej, kuchni. piję gównianą kawę i patrzę w lustro. i tak każdego ranka.
dzisiaj się zastanawiam, dlaczego nie pamiętam tej takiej radości
z picia gównianej kawy w kuchni, siedząc na taborecie.
mam gównianą kawę w ustach.
pomarańczowy lakier na moich paznokciach już jest odpryśnięty w stu miejscach.
wczoraj malowałam.
gówniany lakier.
i kawa.
i ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz