środa, 4 maja 2011

nocą.

"Najpiękniejszych snów życzę mojej Jedynej. Tysiąca pocałunków, tysiąca godzin w moich objęciach i tysiąca uśmiechów na twarzy. Twój najdroższy."

Po takim smsie nawet największy smutas na świecie by się uśmiechnął.

Ale... Tysiąc to za mało.
Chcę dziesiątki tysięcy. Setki. Miliony!
Wciąż i wciąż... I stale od nowa.
Byle on.
Byle z nim.
Byle blisko.

Bo cały świat pachnie nim.
Życie w kolorze jego oczu.

A wczoraj do snu otuliła mnie muzyka, którą grał.
Nocą słychać wyraźniej.

Opeth - To rid the disease

Brak komentarzy: