brakuje mi weny.
lira zamilkła.
potrzebuję obudzić muzykę. ale jak?
nawet budzik przestał działać. (bo jakieś baterie i jakaś wskazówka)
i przez to świat zamarł, zgęstniał, płonie.
śpi tak namiętnie, że mógłby przespać swój koniec, a nawet nowy początek i koniec początku.
i słychać zaledwie echo ulicy. jakieś zamglone, głuche echo.
jakiś szmer, jakiś śmiech, jakiś zgrzyt.
ani jednej nuty. nie ma muzyki.
życie jest marnym kompozytorem.
struny ktoś pozrywał, instrumenty połamał.
ktoś bez sumienia, ktoś głuchy.
czasami nawet zdaje mi się, że mogłabym zagłuszyć ciszę, gdybym tylko chciała.
czasami nawet zdaje mi się, że chcę, ale nie mam na to siły.
brakuje mi odwagi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz