poniedziałek, 27 czerwca 2011

piegi.

czy to zdarzyło się naprawdę? sama się gubię...  chociaż doskonale wiem, że tak.
szukam nieprawdziwości w tym co prawdziwe. wyjaśnienia w tym, czego wcale nie trzeba wyjaśniać. sztuczności w tym, co naturalne..
(wynocha z mojej głowy!)

ale za chwilę przychodzi jedna taka myśl. zupełnie inna od pozostałych. i jakoś powraca uśmiech. lekko zawstydzony. spod przymrużonych rzęs i rumiany na policzkach.
a piegi na moim nosie podskakują radośnie.
chociaż przez kilka sekund.

Brak komentarzy: