nie lubię żab.
w bajkach jest tak, że księżniczka znajduje żabę, całuję ją, a ona zmienia się w księcia i żyją razem długo i szczęśliwie. w życiu jest inaczej. na początku jest podobnie. dziewczyna spotka żabę i całuje ją, żaba przybiera postać chłopaka idealnego, ale tylko na chwilę, a potem znika. ucieka do stawu.
od dziecka wierzymy w bajki i dlatego godzimy się całować żaby. od dziecka mamy wpajane, że szczęśliwe zakończenie nadchodzi. ale w życiu nie ma happy endów.
ja lubię całować, ale nie chcę już wierzyć w tą cudowną przemianę żaby w księcia.
pocałuję każdą żabę, która mi obieca, że w księcia się nie zmieni. idealni chłopcy mają to do siebie, że lubią krzywdzić nieidealne, naiwne, wierzące w bajki dziewczynki.
dziękuję, już nie chcę.
ostatnia żaba, którą pocałowałam, wierząc w to, że zmieni się w mojego księcia, naturalnie, jak to w życiu, uciekła do stawu. uciekła i milczała. a ja czekałam, nie wiadomo na co i dlaczego.
dzisiaj ta żabka raczyła łaskawie zarechotać do mnie.
szkoda, że tak późno.
spóźniłaś się, żabko, o jeden cały dzień.
zbyt długo już czekałam. znudziło mi się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz