stoję nad przepaścią. lekko uśpiona. zastygłam w bezruchu.
stoję na samym szczycie własnej duszy. już dawno jestem poza ciałem. żyję dzięki emocjom, karmię się snami.
stoję na granicy wyobraźni. na granicy iluzji. na granicy marzeń.
jeśli postawię krok do przodu - spadnę. nie boję się tego. spadanie, podobne do lotu, nie jest niczym strasznym. spadanie jest piękne. sprawia, że ciało staje się lekkie i wolne. sprawia, że we włosach mieszka wiatr...
boję upadku. brutalnego zderzenia z rzeczywistością.
jeśli postawię krok do tyłu będę daleka od lotu. daleka od krawędzi. będę stała stabilnie i pewnie, paradoksalnie bezpieczna, bo przecież życie z daleka od marzeń nie jest dobre.
a jeśli się nie ruszę, jeśli będę stała w tym samym miejscu, co stoję, to wtedy nic się nie zmieni. nie poczuję wolności, radości spadania, ani stabilności z dala od krawędzi.
nie wiem, co robić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz