piątek, 9 grudnia 2011

przepraszam. dziękuję. proszę. - nic się nie stało. cała przyjemność po mojej stronie. ależ nie ma za co.

rozdajemy udawane grzeczności, z szelmowskim uśmiechem na twarzy, bo tak trzeba, bo wypada, bo bój się boga!
a pod stołem, z rąk do rąk, krążą koperty wypchane spieniężoną sensacją. (fałsz, zakłamanie, obłuda) 
"znasz żonę tego doktora? widziałam ją z innym w kawiarni. na pewno ma romans. zawsze była dziwką."
(żona doktora w kawiarni siedziała z własnym bratem, ale kto by dociekał prawdy)

pamiętaj! kłaniaj się starszym. uśmiechaj się. ludziom nie można ufać. i jak ty się ubrałaś? wyglądasz jak prostytutka. nie garb się! jak cię widzą, tak cię piszą. masz być nienaganna i się nie wyróżniać. to w złym guście.

ironia losu. każą się nam uśmiechać (wyrafinowanie i szczerze) w świecie, w którym radość jest grzechem. odbierają nam anonimowość. styl i oryginalność są karane, jak zbrodnia najwyższa. za szczerość - spalą nas na stosie, za rewolucyjne poglądy - zetną głowę, za chęć bycia sobą - skarzą na banicję.

pieprzyć konwenanse. niech cię przeklinają. niech zaciskają ręce w modlitewnym strachu przed innowacją. urodziłeś się, więc bądź. buntuj się. mów prawdę prosto w oczy. kochaj. nienawidź. uprawiaj seks. łam zasady. pal papierosy. pij wódkę. przeklinaj.

cholerni, zmanierowani, podstarzali hipokryci nie mają prawa odbierać ci młodzieńczej wolności.
z rajskim jabłkiem pod językiem i błyskiem w oku, korzystaj z życia jak szaleniec, nie wyzbywając się przy tym moralności i wstydu. bo swoboda jest wartością, tylko wtedy, gdy umiemy rozróżnić dobro od zła, lekkość ducha od lekkomyślności, prostotę od prostactwa, pełnię od nadmiaru, a nierząd od namiętności.

Brak komentarzy: