trzy po trzy, po równo, życia swoje zaplatają.
do syta nawzajem - bez grama zbędnej wzajemności.
ta panienka z okienka, która wierzy w co tam sobie wierzy --
nienatchniona jak z obrazka. i taka przy tym wszędobylska! (nie wychodząc dalej
poza brzegi parapetu, naturalnie.)
i on. ten grajek przeklęty!
bez gitary. bez organków --
struna w zębach o język haczy (melodia to dobra, jak każda inna dzisiaj.)
a to nie jest nawet smutne, moja droga, że ludzie głupi nie tyle co głusi. i nie na tyle, by zapłakać nad nimi.
durne dzieci jeszcze durniejszej matki natury --
przez małe 'm' i jeszcze mniejsze 'n'.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz