poniedziałek, 27 sierpnia 2012

19 dni.

trzy po trzy, po równo, życia swoje zaplatają.
do syta nawzajem - bez grama zbędnej wzajemności.

ta panienka z okienka, która wierzy w co tam sobie wierzy --
nienatchniona jak z obrazka. i taka przy tym wszędobylska! (nie wychodząc dalej
poza brzegi parapetu, naturalnie.)

i on. ten grajek przeklęty!
bez gitary. bez organków --
struna w zębach o język haczy (melodia to dobra, jak każda inna dzisiaj.)

a to nie jest nawet smutne, moja droga, że ludzie głupi nie tyle co głusi. i nie na tyle, by zapłakać nad nimi.
durne dzieci jeszcze durniejszej matki natury --
przez małe 'm' i jeszcze mniejsze 'n'.

Brak komentarzy: