i nieważne teraz, czy PERFEKCJA jest wadą wrodzoną. po kim w spadku genów - po matce, ojcu, od pokoleń każdy (...)
czy może zaletą nabytą. gdzie nabytą. na którym targu, od kogo, za ile!
kto się dzisiaj nad tym pochyli. kto przystanie, zaduma, pomilczy, uśmiechnie.
i czy to ważne, ile czasu lub jak ciężko,
kiedy się paliła w rękach,
kiedy im splatała palce,
kiedy przyciskała usta...
i te wszystkie chwile - lepsze, gorsze, na przekór, po linii prostej --
tamta długa sekunda milczenia. ta krótka godzina uśmiechu.
a w oczach znajoma im PERFEKCJA kochania z, także perfekcyjną, wadą WZAJEMNOŚCI.
bo najpiękniej jest kochać prawdziwie, kiedy miłość równa się bólowi rozłąki. --
(całkiem świadomej rozłąki tymczasowej, bo tylko do jesieni)
och, na boga! spadnijcie wreszcie, głupie liście!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz