obscenicznie nienatchnieni marnieją w mieście cudów.
krasnoludki pochowane w uliczkach, zamarznięte na kamień.
ich nogi nieruchome, oczy puste, dłonie martwe.
uśmiechnięci na siłę (nikt im nie dał wyboru)
ale gdyby tylko mogli - płakaliby rzewnie
bo tak bardzo samotnie czekają na koniec świata.
nikt nie dostrzegł, przecież takie urocze z nich
posągi.
ach, gdyby ktoś tchnął życie w ich maleńkie ciała
może zabraliby mnie śpiewnie do zza siedmiu gór krainy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz