w nowym roku stare troski jakby większe.
a ty, marny, spijasz je pływające na powierzchni wódki.
bez twarzy topisz się w kieliszku.
nieszczęście w nieszczęściu dla chwili uśmiechu - bladego, jak słońce.
strach patrzeć.
ale ja chciałabym widzieć.
tylko że to szare miasto i papierosowa mgła...
oni samotni, choć jest nas tylu
na smutnym przystanku
ich oczy czekają na kolor niebieski
aby tylko móc pognać donikąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz