przepraszam, zanieumiałam pisać.
wyznaję analfabet, jako religię własną.
manifestuję antyortografię, jako dobro najwyższe.
moje 'b' małe zawsze jest na odwrót, duże zaś - brzuszki ma całkiem nieparzyste.
antyskładnia zdania aż tryska humorem.
przecinek tam, gdzie kropka, kropka tam, gdzie myślnik.
przechrzciłam głoski na własny użytek.
akcentuję w złym miejscu - lecz w najlepszej wierze.
tnę prozę na wersy po co drugim słowie.
wiersze białe - rymuję.
moje 'e' wielkie pisane, to '3' (trzy) matematyczne.
wtrącam coś w zdanie - jednak już po kropce.
każda metafora, to raczej oksymoron.
aktem komunikacji jest dla mnie milczenie.
koloryzuję słowa dodatkową sylabą.
wierzę w słowotwórstwo własne, lecz wcześniej upatrzone.
nosowości wykrzykuję gardłem, wargowość wydmuchuję nosem.
niezrozumianie rozumiem nierozumnością rozumu.
a nawet! i tym bardziej! zrozumienia nie rozumiem rozumnością nierozumu.
i wszystko sens ma inny, niż słownik przykazał.
paradoksy są klarowne.
nieścisłości- przejrzyste.
logika- kto zgadnie? - nie ma krzty prawdziwości.
ale - nie kompendium to i nie żaden leksykon
ot, ultra kobiecość i odrobina dziwności.
antyretoryka, antykrasomówstwo.
jestem humanistyczną dziwką niejęzykoznawczą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz