brzęczy, brzęczy, brzęczy. w powietrzu. i wwierca się w ucho. nocą. muzyka.
mało tanecznie. melodyjnie. ale puk, puk, stuk - uderzają palce o klawiaturę. ciężko.
dlaczego akurat nocą.
a jego plecy modlą się nad książkami. krok od naszego łóżka.
chcę go dotknąć, ale nie starcza mi ręki.
dlaczego akurat nocą.
nie jest odległy, po prostu jest dalej niż cień rzęs na policzku od linii ust.
a dla mnie to koszmar.
zwłaszcza nocą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz