minęłam pustą rękawiczkę bez dłoni. zakopaną w śniegu. ciekawe czy marzła. czy tęskniła za ciepłą czyjąś dłonią. jak ja.
ale nie, nie. wtedy tak nie pomyślałam. zupełnie odwrotnie.
pomyślałam o tej drugiej rękawiczce. teraz bez pary jest nic nie warta. dłoń rzuci ją w kąt i zapomni.
jak o mnie.
potem o zmarzniętej dłoni, rozpaczliwym szukaniu w płaszczu, na półce, w plecaku. bez skutku szukaniu.
co się dzieje z rękawiczkami marznącymi w śniegu. wiosną ich nie widać.
nie przebijają się przez błoto, na szarym trawniku, jak inne rzeczy.
kto je zbiera i po co.
myślę sobie, kochanie, że dziękuję. wiedziałam, że mnie nie zawiedziesz. dziś szczególnie.
nie, że nie rozumiem. bo tak. rozumiem. wiem, że sen, że oczy, że powieki.
ale ty też wiesz.
wiesz, że to dla mnie ważne.
29.
ale ty śpisz snem egoisty. dobranoc zatem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz