włączyłam ten film ostatniej nocy z braku innych rozrywek i z powodu bezsenności.
i aż nie mogę uwierzyć w to, jak znajoma jest dla mnie ta historia.
świetna produkcja. kameralna sceneria. odpowiedznio dobrana obsada.
wszystko jest tak, jak być powinno.
jestem urzeczona.
ludzie, którzy się kiedyś rozstali, po latach się spotykają na weselu wspólnych znajomych.
coś miedzy nimi iskrzy. przeszłość nie daje im o sobie zapomnieć.
mimo że oboje mają już swoje życie, to coś ich ciągnie do siebie. zaczynają wspominać, flirtować, trochę nawet żałować...
trudno mi powiedzieć, czy to historia z happy endem. bo być może żadne decyzja nie bylaby słuszna.
to tylko dowodzi temu, że stara miłość nie rdzewieje.
a pustki spowodowanej odejściem kogoś bliskiego, niczym nie można zapełnić.
niczym, oprócz osobą, której odejście ją wywołało.
dlatego, gdy stajemy twarzą w twarz naprzeciw przeszłości, jakaś część nas pragnie, by stała się ona teraźniejszością, choć na chwilę.
Tak, to zdecydowanie film o nas.
palant.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz