czwartek, 15 grudnia 2011

bywają takie wieczory, że przytulam się do łóżka i pozwalam sobie na płacz dziecka.
fioletowy koc cierpliwie przyjmuje emocje.
potem biorę kilka wdechów, przecieram oczy, zakładam na nos okulary i znowu wszystko wraca do normy.
pragnę wierzyć, że jest dobrze.

ale nie jest. rozpadam się. już sobie nie radzę.
wciąż to samo. w kółko te same słowa, które bolą coraz mocniej.
jesteś bez wartości. bez ambicji. szkoda mi pieniędzy na ciebie. zmarnujesz sobie i nam życie. zamknij się. wyjdź stąd. nie chcę na ciebie patrzeć. wszystko potrafisz zepsuć. nic w życiu nie osiągniesz.

może lepiej byłoby, gdybym się nie urodziła?
nie chcę tak żyć.

Brak komentarzy: